niedziela, 22 maja 2016

Dzienniczek treningowy



Jeszcze kilka  miesięcy temu wszystkie psie treningi planowałam bardzo spontanicznie. Miałam ochotę i czas pójść na trening, więc szłam i dopiero na miejscu myślałam na czym się akurat dzisiaj skupimy, jakie ćwiczenia będziemy robić. 
Psi zeszyt miałam już od ponad roku, ale dzienniczek treningowy założyłam stosunkowo niedawno. 

Pierwszy raz "rozpisałam" sobie nasz trening dokładnie 16 grudnia 2015 roku. Nie był to jednak plan, co w danym dniu będziemy robić ale podsumowanie, co robiliśmy, co jest dobrze, a co trzeba poprawić.
Następnie, zainspirowana postem na którymś z psich blogów napisałam sobie plan treningowy na tydzień. Miałam zamiar pisać takie plany na każdy tydzień, wyszło jednak tak, że potem nie ruszałam już naszego dzienniczka. 
Aż w końcu, 6 marca zaczęłam pisać dokładne plany, co w dany dzień będziemy robić, trzymam się tego do dziś, chociaż wygląda to trochę inaczej niż na początku. 





Jak wygląda nasz plan treningowy?
Składa się z kilku punktów. Na początku piszę oczywiście jaki to będzie trening (obi, frisbee, samokontrola itp.), gdzie trening będzie się odbywał (w domu/w ogródku/w lesie etc.), czas treningu no i dokładnie rozpisuję co będziemy robić. 
Wszystko to pisze w punktach, często używam skrótów myślowych zrozumiałych tylko dla mnie, jeśli chcę dane ćwiczenie rozpisać jeszcze dokładniej, robię dodatkowo podpunkty. 
Na każdy rozpisany trening przeznaczam jedną kartkę, dodatkowo zawsze zostawiam miejsce na podsumowanie, w którym piszę jak poszedł trening, nad czym musimy popracować.
W dzienniczku, który u nas ma rolę również psiego zeszytu zapisuje nie tylko typowe treningi, ale też wypady do miasta, długie spacery w lesie, gdy zamierzam zrobić dzień odpoczynku z długim spacerem, na którym pies będzie mógł spokojnie sobie powęszyć, pobiegać, bez ciągłego przywołania i innych komend, też to zapisuję. 



Czy warto?
Posiadanie takiego dzienniczka treningowego ma bardzo dużo plusów. Nie musimy szybko wymyślać przebiegu całego treningu, łatwiej nam rozplanować tydzień, tak, żeby był urozmaicony, ale też, żeby nie przepracować psa. Jeśli chodzi o minusy, to do głowy przychodzi mi tylko jeden-gdy wypadnie nam jakaś ważna sprawa, będziemy musieli zrezygnować z treningu w dany dzień, w tym pięknie zaplanowanym psim tygodniu zrobi się bałagan.



Co wybrać jako dzienniczek treningowy?
Ja używam zwykłego, kołowego zeszytu w kratkę z twardą okładką, myślę jednak, że 
o wiele lepiej sprawdzi się notatnik z kalendarzem. Fajną rzeczą ułatwiającą prowadzenie dzienniczka jest też zeszyt z dużo ilością zakładek, można wtedy podzielić sobie, jedna zakładka na plany treningów, inna na luźne notatki, jeszcze inna na np. notatki z seminariów itp. 



To już wszytko o naszym dzienniczku treningowym, dajcie znać co Wy sądzicie o tego typu rzeczach, prowadzicie dziennik treningowy, a może planujecie wszystko spontanicznie? 

czwartek, 12 maja 2016

Recenzja szarpaka "Planetka" od Dog's Craft by Wonder Dog

Około półtora miesiąca temu do naszej zabawkowej kolekcji dołączył futerkowy szarpak od Dog's Craft. Używamy go bardzo dużo i intensywnie, więc myślę, że to dobry czas żeby napisać recenzję! 




Firma  Dog's Craft by Wonder Dog  zajmuje się głównie produkcją szarpaków, ale w ich ofercie znajdziecie też akcesoria do obedience czy startówki do agility. Oprócz futerkowych szarpaków mają też wersję mopową, dodatkowo oferują coś, z czym nie spotkałam się jeszcze w tego typu produktach z innej firmy, mianowicie jest opcja obszycia rączki i amortyzatora kolorową tasiemką, wygląda to bardzo uroczo!
Na szarpak czekałam dość długo, około dwa tygodnie, w pewnym momencie zaczęłam już się niepokoić więc napisałam do firmy, ale trzeba przyznać, że był to okres świąteczny więc zamówienia mogły się opóźnić. Ogólnie bardzo dobry kontakt  z firmą.

Zabawka składa się z pomarańczowego amortyzatora, rączki z fioletowym polarem, fioletowego futerka i piłki z firmy Planet Pet. Kolory są prześliczne, szczególnie urzekło mnie fioletowe futerko. Szarpak jest dość duży. Amortyzator na pierwszy rzut oka wydawał mi się za "oporny" dla Feliksa i bałam się, że nie będzie mógł to wyciągać przy szarpaniu, ale moje obawy okazały się niesłuszne. 
Wszystko jest wykonane bardzo estetycznie i dokładnie, nigdzie nie wychodzą nitki, nic się 
nie pruje. 







Feliks szarpak pokochał. Jest on zdecydowanie jedną z ulubionych zabawek, bawi się nią wszędzie, nawet przy bardzo dużych rozproszeniach! Bardzo dobry jako super nagroda na treningu jak i przy luźnej zabawie. Można go łatwo złożyć więc zmieści się do nerki/kieszeni. 

Jest też bardzo wytrzymały, używamy go praktycznie na każdym treningu, a ślady użytkowania są bardzo niewielkie!

Zabawka nie brudzi się tak bardzo jak myślałam, do futra i polaru przy rączce co prawda przyczepia się piach, liście itp., ale wystarczy kilka razy przeczesać go szczotką i jest jak nowy. Nie prałam go ani razu, bo zwyczajnie nie było takiej potrzeby.


Szarpak występuje w trzech dwóch, cena zmienia się wraz z nim, my mamy wersję S.


Podsumowując:

Szarpak bardzo nam się podoba, jestem bardzo zadowolona z zakupu i na pewno nie będzie to moja ostatnia zabawka od Dog's Craft! Zdecydowanie polecam.



czwartek, 5 maja 2016

Majówka!


Nasza majówka w tym roku, pomimo, że nie trwała długo, była bardzo aktywna. Miałam zamiar spędzić ją najlepiej jak to możliwe i nie przesiedzieć całego długiego weekendu na kanapie.


fot. Pola Dąbrowska

1 Maja, w niedzielę wybraliśmy się do parku na spotkanie z Kasią i Dżekim. 
Na miejsce dojechałam tramwajem, tutaj jak zawsze pies był bardzo grzeczny, całą, dosyć długą, bo około godzinną drogę przesiedział grzecznie na moich kolanach. 
Miałam duże obawy, czy Feliks z Dżekim się polubią. Pierwsze zapoznanie-idealne. Psy powąchały się, nawet trochę pobawiły.
Było kilka sprzeczek, jeśli chodzi o Sznaucera chodziło głównie o jego zabawki, pies denerwował się gdy Dżeki podbiegał do niego gdy miał zabawkę, nic poważniejszego się jednak nie stało i generalnie psy się polubiły. 


Dżeki i Feliks, fot. Kasia
 Zachowanie Feliksa było całkiem ładne, gdy ćwiczyliśmy coś, nie rozpraszał się Dżekim, pięknie odwoływał się od psów, co jeszcze jakiś czas temu było prawie niemożliwe! 
Jedyna rzecz z którą nadal mamy problem to ludzie. Jeszcze kilka miesięcy temu było strasznie, gdy tylko przechodził obok nas jakiś człowiek, Feliks bardzo go obszczekiwał nie dało się przejść. Zaczęliśmy intensywnie nad tym pracować, teraz pies całkiem ignoruje wszystkich ludzi, problem jest niestety nadal z dziećmi. Gdy szłyśmy z Kasią główną aleją w parku, Feliks podbiegł do jakiegoś małego dziecka i obszczekał je. Musimy nad tym dużo popracować. 


fot, Kasia



























W ostatni dzień majówki wybraliśmy się na jednodniową wyprawę do rodziny w Warszawie. Pojechaliśmy pociągiem. Pies całą drogę grzecznie przespał, nie stresował się, szczeknął jedynie na jedną osobę, chłopca biegnącego przez pociąg. 




















Miałam zamiar pojechać do jakiegoś dużego, warszawskiego parku, nie było niestety na to czasu, ale wybraliśmy się na długi leśny spacer. Wszystko byłoby dobrze, a spacer byłby bardzo udany gdyby nie jedna rzecz. Nie wiem co wtedy odwaliło psu, ale rzucił się na człowieka przechodzącego przez las. Nie zrobił mu nic co prawda, poza obszczekaniem, ale no, nie wiem co mu strzeliło do głowy, szczególnie, że dwa dni wcześniej, w parku było wszystko dobrze. Muszę przyznać, że to też po części moja wina, bo gdybym wcześniej zareagowała i przywołała psa nic takiego by się nie stało. 



To już wszystkie majówkowe wyprawy warte opisania, pomimo kilku incydentów uważam, że spędziliśmy ją bardzo fajnie i aktywnie.