wtorek, 28 czerwca 2016

Psi piknik w Grodzisku Mazowieckim

fot. Laura Kardas
19 Czerwca w Grodzisku Mazowieckim odbyła się szósta edycja psiego pikniku organizowanego przez Straż dla zwierząt powiatu  Grodziskiego. Podczas wydarzenia odbywały się też zawody rally-o i top speed dog. W tym drugim zdecydowaliśmy się wziąć udział.  Zapraszam do przeczytania relacji z pikniku i naszego debiutu!

W Parku Skarbków, w którym odbywał się piknik byliśmy na sam początek, osób było niewiele,a wszyscy się dopiero rozkładali. Zrobiliśmy kółko w oku pikniku, obczailiśmy co jest gdzie i poszliśmy się zarejestrować. 
Cały piknik był na dużym terenie w środku parku, z idealnie ściętą trawą (<3), niestety dość blisko jezdni. Było kilka ringów, jeden główny, na którym odbywały się wszelkie pokazy, m. in sztuczek, agility, treiballa, obrony, posłuszeństwa. Na drugim ringu odbywały się zawody Top Speed Dog, a na kolejnych trzech rally-o. Oprócz tego były oczywiście stoiska zarówno z psimi karmami, przysmakami, zabawami jak i z ludzkimi lodami, ciastami czy napojami. Na pikniku pojawił się też Warsaw Dog, grzechem byłoby nic nie kupić, więc do naszej kolekcji dołączyła piękna, warsaw dogowa obroża i smycz <3

fot. Laura Kardas



To teraz trochę o naszym debiucie. Startowaliśmy w Top Speed Dog, w kategorii small. Byłam pełna obaw, że psu nie będzie się chciało pobiec, szczególnie, że temperatura była bardzo wysoka. Jak się potem okazało moje zmartwienie były niepotrzebne! Pies dał z siebie 101%, moja mała torpedka <3 
W pierwszym biegu uzyskaliśmy wynik 5.15 s, w drugim duża poprawa- 4.55 s. Jak się potem okazało nasz wynik był taki sam jak Marty i Enza, mieliśmy więc z nimi dogrywkę o 3 miejsce. Tym razem uzyskaliśmy wynik 4.57, nie udało nam się prześcignąć Enza, tak więc wylądowaliśmy na 4 miejscu. Pomimo tego jestem na prawdę bardzo dumna z psa, szczególnie z tego trzeciego biegu, bo pies był już wtedy naprawdę zmęczony.


                                 fot. Laura Kardas

Podczas pikniku spotkaliśmy wiele świetnych osób, Feliks miał okazję obwąchać się z innymi psami. I tutaj było trochę gorzej- sznaucer z małymi psami zapoznawał się na luzie, ale gdy jakiś duży chciał do niego podejść szczekał na niego. Nie wiem czym to jest spowodowane, nigdy tak nie miał, zobaczymy czy będzie tak robił nadal, czy miał po prostu "zły dzień". 

Feliks z Jessie, fot. Laura Kardas

Na koniec, powiem jeszcze parę słów o organizacji. O ile samego pikniku była bardzo dobra, organizacja TSD pozostawia wiele do życzenia. O ile dobrze pamiętam, mieli pół godzinne opóźnienie drugiego biegu, pole startowe tez było kiepsko przemyślane, gdy inna osoba przytrzymywała psa, biegło się nie po samym polu na którym biegnie pies, a z boku- więc pies tracił przewodnika z oczu, przez co dekoncentrował się.

czwartek, 23 czerwca 2016

Maniakowe Liebster Blog Awards!


Nie miałam zamiaru dodawać Liebster Blog Awards na bloga, ale kiedy Dominika z bloga the Sky scavangers dodała LBA związane z chyba ulubionych tematem większości psiarzy, czyli psim akcesoriom i nominowała do niego wszystkich maniaków psich akcesorii, nie mogłam się powstrzymać od dodania go. :D
Kilka osób nominował mnie wcześniej do LBA, ale dziś zajmę się tylko tym jednym, szczególnym, maniakowym. Tak więc, zacznijmy.

1.Ulubiona zabawka twojego psa/psów?
hmm... Feliks to typ psa, który bawi się wszystkim, ale myślę, że jego faworytami są piłeczki! Ani ja, ani Feliks nie mamy swojej ulubionej, ale bardzo dużą sympatią darzona jest papisiowa planetka.

2.Najdroższa rzecz jaką kupiłeś swojemu psu, dlaczego się na to zdecydowałeś?
Nie licząc karmy, myślę, że najdroższa rzeczą jak na razie był kennel. Do czego służy klatka każdy wie, chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego go zakupiłam.

3.Największy bubbel w twojej psiej szafie to?
Nie mamy jakieś większej, droższej rzeczy, która jest kompletnym niewypałem, ale słabym zakupem była lampka do obroży dla psa (okazała się za ciężka i za duża), a także nasz kaganiec, niby wszystko z nim okej gdyby nie to, że.. w ogóle nie układa się na pysku mojego psa, przez pasek umieszczony na dole ciągle spada z pyska.

4.Jak wygląda u ciebie organizacja psich akcesoriów?
Wszystkie moje psie rzeczy są w 3 pudłach, w jednym zabawki, w drugim akcesoria spacerowe, treningowe i inne, w trzecim smakołyki, a wszystkie pudła stoją w szafce. Smycze wiszą na wieszaku w przed pokoju. 

5.Czy i gdzie kiedykolwiek zgubiłeś cokolwiek twojego psa?
Nie przypominam sobie, żebym kiedyś zgubiła coś psiego i nigdy nie znalazła, ale kilka razy zostawiłam coś na spacerze i potem musiałam się po to wracać, np. kiedyś w połowie spaceru zorientowałam się, że zostawiłam smycz w lesie..

6.Najbardziej przydatny zakup w waszym życiu?
Zdecydowanie klatka, nie wiem co bym teraz bez niej zrobiła!

7.Czy kiedykolwiek zrobiłeś coś DIY dla swojego zwierza i co to było?
Oczywiście, że tak! Mamy DIY'owe szarpaki mopowe, polarowego, obroże, ciasteczka...

8. Gdybyś był hodowcą jak wyglądała by twoja wyprawka dla szczeniaków (bez ograniczeń finansowych)
Masa kocyków, szarpaczków polarowych, miękkich maskotek, piłeczek, gryzaków, szczeniaczkowy kong i planetka, obroża i szelki z papisiowej kolekcji hurtty i oczywiście zapas karmy, a wszystko w pastelowych, fioletowych i niebieskich odcieniach <3



 9. Ulubione jedzonko i karma?
Feliks zje każdą karmę, ale bardzo zasmakowała mu nasza obecna, czyli markus muhle. 

10. Z jakiego zakupu jesteś najbardziej zadowolony?
Tu wygrywa komplet obroża shine in mint i smycz candy blue od Warsaw Dog. Kocham ten zestaw tak bardzo, że sama raz założyłam sobie obrożę na szyje. Czy coś ze mną nie tak?...

11. Co znajduje się na twojej liście ,,chce to mieć''' ?
Ta lista jest u mnie nieskończona, ciągle dochodzą nowe rzeczy, ale na ten moment najbardziej czaimy się na szelki y z hurtty i dysk sofflite pup (którego nigdzie nie ma :c)

12W jakich miejscach najchętniej robisz zakupy?
Najczęściej kupuje w internecie, ale jeśli chodzi o stacjonarne sklepy, zazwyczaj chodzę do małych, osiedlowych zoologów.

13. Co udało Ci się kupić w najbardziej okazyjnej cenie? 
Długo nad tym myślałam, ale wygląda na to, że nie mamy takiej rzeczy.

14. Gdyby znikły wszystkie twoje psie rzeczy i mógł byś kupić tylko 5 co to by było?
Oczywiście karma, szelki, smycz, szarpak futerkowy i kennel.

15. Jak wygląda wasze must take na wszelkie wyprawy wakacyjne? 
Szelki i/lub obroża, smycz, piłka, szarpak polarowy/futerkowy/mopikowy, woreczki na koopy, smakołyki, książeczka zdrowia i obowiązkowo miska silikonowa i woda.

16. Ulubione psie firmy, dlaczego akurat te?
Warsaw Dog, bo kocham ich wzory, JW pet, za ukochane ażurki, hurtta, bo mają genialne szelki!

Do LBA nie nominuje nikogo, ale serdecznie zapraszam wszystkich maniaków psich akcesorii do odpowiedzenia na te pytania na swoich blogach, spis pytań znajdziecie tu

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Problemy, problemy, problemy...


W psim świecie bardzo mało (chociaż i tak coraz więcej!) mówi się o problemach psa. O debiutach na zawodach, dobrym zachowaniu czy innych fajnych rzeczach od razu się pisze, ale problemy stara się ukryć. Dlaczego? Wstydzimy się, a może boimy hejtu i wyśmiania (co w psim światku jest dosyć częste...). Porażki jednak to tak samo naturalna rzecz jak sukcesy, każdy popełnia błędy, wszystkie psy mają jakieś problemy, a pisanie o tym jest tak samo ważne jak o sukcesach. Dziś przedstawię Wam dwa największe problemy z którymi borykam się z Feliksem.

Zacznijmy od najważniejszej i najbardziej problematycznej rzeczy czyli relacji psa z obcymi. To problem z którym walczymy już od dawna, wyniknął on przede wszystkim przeze mnie, bo pies w okresie szczenięcym nie był oswajany i przyzwyczajany do obcych ludzi. Jeszcze rok temu wyglądało to bardzo źle: Sznaucer gdy mijaliśmy przechodnia na spacerze zaczynał bardzo szczekać i rzucał się. Gdy ktoś obcy przychodził do domu było jeszcze gorzej. Od momentu, w którym zaczęłam nad tym poważnie pracować są duże postępy, na spacerze pies ignoruje ludzi (wyjątkiem są dzieci-na nie szczekał, szczeka i myślę, że przekonanie go do nich zajmie jeszcze bardzo długo), można go zabierać w zaludnione miejsca, jednym słowem gdy jest na smyczy jest bardzo dobrze. Do niedawna gdy był spuszczony ze smyczy też nie mieliśmy z tym problemu, pies w parku czy innych miejscach ignorował wszystkich. Jednak jakiś czas temu, na spacerze w lesie psu odbiło i bardzo obszczekał obcego faceta. Dotychczas nie wiem czym to było spowodowane, może obecnością drugiego psa, może tym, że dzień wcześniej zaliczył dość stresującą podróż pociągiem? Tak czy siak, do tego momentu gdy pies jest bez smyczy obszczekuje każdego, a gdy zobaczy rowerzystę podbiega, obszczekuje i próbuje ugryźć koło. Mamy dość dobre odwołanie, więc nie jest aż tak źle, bo w nagłych wypadkach odwołam psa od człowieka, ale to nadal bardzo poważny problem, ciągle nad tym pracujemy, ale przed nami jeszcze długa droga. 


fot. Laura Kardas

Kolejny problem to emocje przy psach. Nie chodzi o ekscytacje w dużych grupach psów, np. na zawodach, bo wtedy właśnie Feliks inne psy ignoruje, nie chodzi też o psy z którymi spotykamy się na spacerki. Chodzi o psy szczekające na innych posesjach gdy jesteśmy na spacerze. Gdy sznup zobaczy i usłyszy takiego psa kompletnie mu odbija,drze się na niego, okropnie ciągnie, im większy pies i bardziej agresywny jest szczek tym Feliks zachowuje się gorzej. Okropnie się też wtedy ekscytuje, wyciszanie go w takich sytuacjach jest bardzo trudne. Jest to co prawda mniej problematyczny problem do wcześniejszego, ale to nadal problem i trzeba go rozwiązać. 



Oprócz wyżej wymienionych są też inne problemy, mniej lub bardziej utrudniające życie, dziś jednak chciałam się skupić na tych dwóch. Pracujemy, pracujemy, pracujemy, powoli rozwiązujemy te problemy,  rozwiązanie ich stawiam na pierwszym miejscu w pracy z psem, dopiero potem są wszelkie sporty i sztuczki, bo najważniejsze to rozumieć się w życiu codziennym! 
Na koniec, serdecznie zachęcam Was do napisania, czy tu w komentarzu czy na swoim blogu/fanpagu podobnego posta dotyczącego Waszych problemów- pisanie o takich rzeczach jest bardzo ważne, w końcu nie ma sukcesu bez porażek, a problemy to całkiem normalna rzecz. 

czwartek, 2 czerwca 2016

Podbijamy Warszawę!


Długi weekend, już drugi w tym miesiącu spędziliśmy w Warszawie. Naszym głównym celem było spotkanie się z kilkoma psiarzami na Polach Mokotowskich

fot. Magdalena Krajewska






























Do Warszawy pojechaliśmy pociągiem, w piątek rano.
 
Pobudka o 6, przygotowanie się, psie i ludzkie śniadania, krótki spacer na "sikupe" i idziemy na peron!
Gdy weszliśmy, w pociągu nie było zbyt dużo ludzi, co dla nas było bardzo fajne. Feliks początkowo leżał na moich kolanach, o wiele bardziej jednak spodobało mu się miejsce obok mnie, położył się wygodnie na fotelu i leżał tak przez większość trasy. Pod koniec musiał niestety ruszyć swój szlachetny tyłek, bo ludzi zrobiło się więcej i jakaś pani spytała się czy może tam usiąść, ale za chwile przesiadła się na inne miejsce, mówiąc "jak już tak mu się tu podoba to niech sobie leży", z czego sznaucerro bardzo się ucieszył. 











W sobotę umówieni byliśmy na spacer na Polach Mokotowskich, razem z Polą i Kokunią, Laurą i Denisem, Magdą i Tofim, Natalią i Luckym, potem doszły jeszcze do nas Izabela i Luna. 
Podróż na PM minęła bardzo przyjemnie, w autobusie Feliks spał sobie na podłodze, pierwszy raz zaliczył też podróż metrem. 
Największe obawy miałam przed szczekaniem-bałam się, że nie będę mogła go spuścić, bo będzie darł się na każdego, pieso jednak mnie zaskoczył, nie licząc jednorazowego obszczekania opalających się ludzi i jednego rowerzysty ignorował wszystkich!
Gorzej było z psami. Sznup postanowił przez prawie cały spacer szczekać na inne psy, dwa razy zdarzyło się, że nie wiadomo dlaczego zaczął gonić drugiego psa, nie wiem co mu odwaliło, chyba miał po prostu zły dzień. Pomimo tych incydentów spacer był bardzo fajny, dziewczyny są bardzo miłe!


fot. Magdalena Krajewska


W niedziele przyszedł czas na powrót. Jedziemy na stację, wszystko fajnie, wchodzimy na peron i czekamy na pociąg. Pociąg przyjeżdża, drzwi się otwierają, a tam.. ogromny tłum ludzi, samo wejście wymagało dużego przeciskania się, miejsc siedzących już nie było, więc musieliśmy stać. Pomyślałam, że to będzie okropna podróż, Feliks będzie pewnie bardzo zestresowany, moje obawy powiększyły się, gdy obok nas stanęły dzieci, których pies bardzo nie lubi. Pociąg rusza, jedziemy, ja cała w stresie, a pies.. po prostu się kładzie. Co lepsze, leżał tak, nie zwracając uwagi na nikogo, nie szczekając nawet na ludzi, którzy prawie go zdeptali próbując przecisnąć się do wyjścia. To było coś, czego nigdy nie spodziewała bym się po Feliksie, miałam wrażenie, że ktoś mi podmienił psa.









To już wszystko, to był świetny weekend. <3 A wy, jak spędziliście majówkę?